Miało być weekendowe ładowanie bateryjek, a tymczasem jest rozładowany akumulator. Totalny, mega "mindfuck" ogarnął umysł, a bezwład - ciało. Przydało by się teraz "pudełko nicości" Chcę śniegu, choćby troszkę.
A teraz dmucham bańkę, w której zamykam się do jutra. Ciastka korzenne i herbato karmelowa - strzeżcie się!
Nie mam siły. Brak mocy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz