poniedziałek, 29 listopada 2010

WATCH out!

All we all need is more time. For everything. For learning, having fun, relaxing and all the stuff.




Finally I'm on the mend, but  I still can't speak to much, I've got a frog in my throat... My voice sounds awesome, but it hurts too. This is sucks. Runny nose doesn't makes me feel better either.

Now we have a lot of snow in Wroclaw. I love it. Unfortunately because of this we have a lot of problems with transport. But who cares?! I always loved snow and I'll be still no matter what!

This week will be difficult. About the next one - I don't even want to think(because of exam from algebra). And now it's time to read a new book, which I bough today. So have a good night everybody.

I'll leave you with this songs.

The Red Hot Chili Peppers - Snow

(By the way: this song wakes me up every single day! :) )



piątek, 26 listopada 2010

Snow :)

A wrrrr... Czekam właśnie aż podładuje się akumulator aparatu, żebym mogła w końcu "unieść lustro" i zrobić operację na otwartym "sercu". Dzisiaj doznałam przyjemnego szoku. Przyjechałam do rodzinnego miasta jesienią, a za 2 dni  będę  z niego wyjeżdżać zimą :)

Chciałam śniegu - mam śnieg! :)
Jeszcze może dzisiaj dodam zdjęcia z sobotnich urodzin, wczorajszego koncertu lub świętowania dnia studenta :) W każdym razie zdjęcia z każdego wypadu pojawią się tu niebawem, nie wiem tylko w jakiej kolejności.

Miłego wieczoru :)

RAY WILSON - NOT ABOUT US

"A little piece of something
Falling gently down down down
No one understands you like I do"

wtorek, 23 listopada 2010

Pi... Pi... Piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii.....

12 godzin nauki to dla mnie za dużo...
A jutro czas na analizę i ciąg dalszy programowania...
Proces picia aspirynki - in progress.
Więc zanim odpadnę po tym jakże usypiającym trunku, przypomnę o czwartkowych koncertach w Strefie Zero.
Dobrej nocki!


Genesis - Calling All Stations

 UWIELBIAM RAY'A WILSONA!!!

niedziela, 21 listopada 2010

Drink, drank, DRUNK.

Miało być weekendowe ładowanie bateryjek, a tymczasem jest rozładowany akumulator. Totalny, mega "mindfuck" ogarnął umysł, a bezwład - ciało. Przydało by się teraz "pudełko nicości" Chcę śniegu, choćby troszkę.
A teraz dmucham bańkę, w której zamykam się do jutra. Ciastka korzenne i herbato karmelowa - strzeżcie się!
Nie mam siły. Brak mocy.


Muse - Map of the Problematique



niedziela, 14 listopada 2010

Listopadowo

Jasna cholera. Jak ten czas szybko leci. Jeszcze niedawno były wakacje, błogie, ciepłe 4 miesięczne wakacje. A tu nagle pojawiła się połowa listopada. Czas przelatuje mi między palcami coraz szybciej. Prawdopodobnie jest to spowodowane tym, że jest mi zwyczajnie "dobrze". Studia nie sprawiły, że "zamknęłam się w sobie i nie wychodzę!". Wprost przeciwnie! Narodziła się we mnie chęć nadrabiania pewnych rzeczy. Pole do popisu mam duże ze względu na dużą ilość(czasem zbyt dużą) zainteresowań. Wracam do gitary, przynajmniej chcę zrobić wszystko żeby do niej wrócić na stałe. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Na razie staram się odganiać z głowy "negatywne myśli i nastawienie". Zastanawiam się czy nie zacząć tu pisać po angielsku, żeby przy okazji podreperować trochę języka. Pomysłów na samodoskonalenie mam mnóstwo, oby to tylko nie był słomiany zapał. Muszę sobie to wszystko poukładać w ramy czasowe, może pod presją mi się to uda.

Na razie wrzucam trochę zdjęć :) 


















niedziela, 7 listopada 2010

Hepi berzdej Jahmajko!

Tak właśnie. Nawet nie zauważymy kiedy zaczniemy się marszczyć, używać balkoników, lasek i mówić jak nas to plecy/stawy "rypią" ;) Ale jak na razie raczej nam to nie grozi, chociaż Tobie, Radościsławie, już trochę bliżej do tego ;) Tutaj oczywiście wielkie "HEPI BERZDEJ!!!" w Twoim kierunku leci, z racji Twojego dzisiejszego święta :) Oczywiście "doklejam" do życzeń kilka zdjęć z piątkowego świętowania i utwór z dedikejszyn :) 

Rage Against The Machine - Sleep Now In The Fire



























czwartek, 4 listopada 2010

Snake in the grass

Ach, och, uch. Czas wysokich lotów z utratą powietrza. Tak właśnie jest teraz :)
A to dopiero początek! Już od jutra zacznie się weekend pełen wrażeń. Osiągnięcie wewnętrznego spokoju... Od dawna mi się to marzyło. I może znów będzie po staremu, ale tak "staremu, staremu".  Odkryłam pokłady nowej mocy, która bierze się nie wiadomo skąd. Tak "pyk" i jest. Jutrzejsze ploty i impreza oczyszczą duszę i ciało.
A tak w ogóle to...
Wszystkiego najlepszego Danone! :)

Cuś dla ucha  Vallejo-Snake in the grass

 Obiecuję poprawę z dodawaniem zdjęć!